Czasy pomad i mocno podkreślonych brwi chyba odeszły już w niepamięć, ale odkryłam ją w swoich zbiorach i postanowiłam użyć, ponieważ nie zapakowałam ze sobą na weselny wyjazd nic do brwi... Konsystencją przypomina pomady do brwi z Inglota, po nałożeniu fajnie zastyga i nie jest jej straszny żaden upał, pot, czy deszcz. Odcień mimo, że blonde u mnie się sprawdził a włoski na brwiach mam prawie czarne. Może jest odrobinę za jasna. Dołączony pędzelek w sytuacji awaryjnej również zdał egzamin, aczkolwiek do najprecyzyjniejszych nie należy. A wy używacie jeszcze pomad czy team "only żel/wosk"?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz