Pianka pachnie raczej jak deser, nie jestem przekonana czy to dobry zapach dla produktu do golenia. Czuję wanilię, cynamon, ciasteczko. Pianka nie jest mocno zbita, ale ułatwia golenie, nie podrażnia i nie wysusza.
Pianka pachnie raczej jak deser, nie jestem przekonana czy to dobry zapach dla produktu do golenia. Czuję wanilię, cynamon, ciasteczko. Pianka nie jest mocno zbita, ale ułatwia golenie, nie podrażnia i nie wysusza.
Płyn jest bezzapachowy, nie podrażnia ani cery ani oczu, nie wiem ile byłoby trzeba go trzymać, żeby rozpuścił tusz do rzęs faktycznie bez pocierania. Z pocieraniem idzie mu to gorzej niż w przypadku moich innych ulubionych płynów jak np. różowy Garnier czy Bioderma. Nie jestem również posiadaczką cery wrażliwej i nadwrażliwej. Kupiłam, bo była okazja:) Raczej powrotu nie planuję.
Joko to firma kojarząca mi się z moimi początkami z makijażem (jakieś 20-25 lat temu), więc mam do niej sentyment. Jak jesteśmy w podróży do przeszłości to... mój pierwszy róż z Loreal miał właśnie taki odcień (albo zbliżony, bo jednak minęło jakies 20 lat, a pamięć już nie ta:D). Wróćmy jednak do tego cuda. Jest abolutnie przepiękny, ciepły odcień ze złotymi drobinkami (trochę w klimacie Orgasmu od Nars). Odpowiednik Rare Hope. Na twarzy wygląda absolutnie przepięknie. Na zdjęciu porównawczym z lewej jest oryginał.
Jest to bardzo ciekawy zapach, ma coś w sobie z nut typowych dla kosmetyków pielęgnacyjnych tej marki, są na tyle ciekawe, że trudno przejść obok nich obojętnie. Z charakterem, z pazurkiem. Nie jest to mainstream perfumowy na jedno kopyto. Jednocześnie świeże i owocowe ale i lekko zadziorne. Zapach jest świeży, elegancki i bardzo uniwersalny, typowo wiosenno-letni, na dzień. Trwałość również super. Na ubraniach kilka dni, na ciele kilka godzin.