Joko to firma kojarząca mi się z moimi początkami z makijażem (jakieś 20-25 lat temu), więc mam do niej sentyment. Jak jesteśmy w podróży do przeszłości to... mój pierwszy róż z Loreal miał właśnie taki odcień (albo zbliżony, bo jednak minęło jakies 20 lat, a pamięć już nie ta:D). Wróćmy jednak do tego cuda. Jest abolutnie przepiękny, ciepły odcień ze złotymi drobinkami (trochę w klimacie Orgasmu od Nars). Odpowiednik Rare Hope. Na twarzy wygląda absolutnie przepięknie. Na zdjęciu porównawczym z lewej jest oryginał.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz