Używam od kilku dni, raz, czasem dwa razy dziennie. Nie zauważyłam rozświetlenia. Nazywanie tego toniku esencją to też nadużycie. Ale rozpyla się bardzo przyjmną mgiełką, ma przepiękny owocowy zapach i spełnia swoje zadanie tonizujące dość dobrze.
Używam od kilku dni, raz, czasem dwa razy dziennie. Nie zauważyłam rozświetlenia. Nazywanie tego toniku esencją to też nadużycie. Ale rozpyla się bardzo przyjmną mgiełką, ma przepiękny owocowy zapach i spełnia swoje zadanie tonizujące dość dobrze.
Woda faktycznie szokuje, swoją nietrwałością. Przysięgam, że w historii mojego perfumowego życia przerobiłam już jakieś setki flakonów. Tańszych, droższych, zamienników, mgiełek... Nigdy w życiu nie miałam zapachu, który czuje 5 minut! Przysięgam, z zegarkiem na ręce 5 minut! Nie, nie jest to kwestia fantastycznie dopasowanej do mnie kompozycji, otoczenie też jej nie czuje, z resztą komentarze w internecie są bezlitosne. To nie jest warte nawet złotówki. Zapach jest przepiękny, rześko-owocowy, cytrusowy, petarda na lato. Ale co z tego jak nie można się nim cieszyć? Z ubrań też znika w 5 minut. Zamienniki z Bi-esa są trwalsze... paryskie może zrobicie to lepiej? Drugi szok to opakowanie, perfumy mają zakrętkę, jak przełożycie im rurkę z psikaczem to nie ma opcji, żeby Wam się to w torebce nie wylało, bo korka brak, ten pierwotny po nałożeniu atomizera przestaje pasować. Dlaczego w torebce? Bo to ewidentnie powinien być zapach torebkowy, idziecie gdzieś i co 5 minut musicie go wyciągac... Nie wiem jak za takie pieniądze, tak poważna firma może robić sobie debili z klientów. Z tego co czytam w internecie, to problem nie występuje tylko w tym zapachu tej marki, po prostu jakość zeszła im na psy. Szok!
Pianka pachnie raczej jak deser, nie jestem przekonana czy to dobry zapach dla produktu do golenia. Czuję wanilię, cynamon, ciasteczko. Pianka nie jest mocno zbita, ale ułatwia golenie, nie podrażnia i nie wysusza.
Płyn jest bezzapachowy, nie podrażnia ani cery ani oczu, nie wiem ile byłoby trzeba go trzymać, żeby rozpuścił tusz do rzęs faktycznie bez pocierania. Z pocieraniem idzie mu to gorzej niż w przypadku moich innych ulubionych płynów jak np. różowy Garnier czy Bioderma. Nie jestem również posiadaczką cery wrażliwej i nadwrażliwej. Kupiłam, bo była okazja:) Raczej powrotu nie planuję.